2018/03/18

Zdrowa tarczyca – recenzja

 

28 lutego premierę miała książka „Zdrowa tarczyca” autorstwa Karoliny i Macieja Szaciłło. Zostałam poproszona o jej zrecenzowanie, dlatego przedstawiam Wam moje wrażenia po przeczytaniu. Jeśli ktoś czytał inne moje wpisy, to wie, że stawiam na wiarygodne i rzetelne informacje poparte badaniami. W czasach, gdy co chwilę pojawiają się kolejne rewelacje dotyczące diet, a jednym z najpopularniejszych tematów jest właśnie dieta w chorobach tarczycy, czuję się wręcz zobowiązana do prostowania różnego rodzaju mitów i modnych “porad”. Tym samym kierowałam się podczas oceniania książki “Zdrowa tarczyca”. Jeśli zastanawiacie się nad zakupem, to może moja recenzja ułatwi Wam podjęcie decyzji.

 

Co znajduje się w książce “Zdrowa tarczyca”?

Przede wszystkim warto podkreślić, że książka jest bardzo ładnie wydana. W twardej okładce, z pięknymi, barwnymi zdjęciami i estetyczną, przejrzystą czcionką. Dzięki temu bardzo przyjemnie się ją czyta.

Znajdziemy w niej 5 głównych rozdziałów:

O tarczycy: Podstawy teoretyczne chorób tarczycy. Informacje o hormonach, objawach niedoczynności, towarzyszących zaburzeniach.

O emocjach: Wpływ stresu i negatywnych emocji na rozwój chorób tarczycy.

O toksynach: Szkodliwe substancje w kosmetykach, jedzeniu, środowisku. Propozycje naturalnych kosmetyków.

PrzyGOTUJ się: Podstawy zdrowego stylu życia, przepisy bazowe na przyprawy, kiszonki, sosy, pieczywo.

Twój powrót do RównoWAGI: Przepisy na śniadania, obiady, kolacje i przekąski w dwóch wersjach – wiosenno-letniej oraz jesienno-zimowej.

 

Porady dietetyczne

Dużym plusem książki „Zdrowa tarczyca” jest fakt, że autorzy skonsultowali treść z dietetyczką, Hanną Stolińską. Dzięki temu porady dietetyczne są bardzo rozsądne. Nie narzuca się eliminacji glutenu i nabiału. Wspomniane jest jedynie, że niektóre osoby z Hashimoto mogą źle reagować na gluten lub mieć nietolerancję laktozy. Podkreśla się także rolę odpowiedniego spożycia jodu w zależności od tego, czy występuje sama niedoczynność, czy razem z Hashimoto.

 

Mimo to w książce pojawia się sporo informacji niekoniecznie zgodnych z aktualnym stanem wiedzy. Przykładowo: rada, aby owoce jeść tylko do południa czy wspominanie o odkwaszaniu i oczyszczaniu organizmu. Szczególnie muszę zwrócić uwagę na nieuzasadnione straszenie GMO. Fragment, w którym autorzy piszą, że „żywność modyfikowana genetycznie może prowadzić do problemów z układem odpornościowym przez zawartość obcego DNA” to powielanie niezgodnych z prawdą mitów, żeby nie nazwać tego dosadniej… Poza tym DNA jest trawione w jelitach, więc w jaki sposób to “obce” miałoby zaszkodzić?

 

Podobnie jak autorzy, jestem za eliminacją z diety pszenicy w przypadku Hashimoto, ale nie ze względu na to, że jest modyfikowana genetycznie. Powielanie takich informacji przyczynia się właśnie do tego, że ludzie generalnie boją się GMO – bo nie mają pojęcia, na czym polegają modyfikacje genetyczne, ale ktoś gdzieś napisał, że to szkodzi. Badania naukowe pokazują co innego.

 

Często pojawiają się cytaty z książki Izabelli Wentz „Hashimoto. Jak w 90 dni pozbyć się objawów i odzyskać zdrowie”. I chociaż autorzy podkreślają, że nie zgadzają się z jej zaleceniami dietetycznymi, to w moim odczuciu ukazują ją jako autorytet i poprzez to zachęcają do sięgnięcia po jej książkę. Ostatecznie nie podzieliłam się z Wami swoją opinią o książce dr Wentz, ale przy okazji napiszę, że według mnie jest zbyt radykalna, zawiera wiele porad nieuzasadnionych naukowo. Bardzo restrykcyjna dieta eliminacyjna z dodatkiem góry suplementów to zdecydowanie nie jest zdrowe odżywianie i nie tak powinien wyglądać powrót do zdrowia. Na szczęście w tym punkcie zgadzam się z autorami „Zdrowej tarczycy” 🙂

 

Wiele treści w książce „Zdrowa tarczyca” dotyczy ajurwedy, co zupełnie do mnie nie przemawia. Częściowo te porady są zgodne ze zdrowym odżywianiem, ale niektóre kwestie są wątpliwe. Jak chociażby zachwalanie oleju kokosowego i twierdzenie, że ssanie go oczyszcza organizm z toksyn.

 

 

 

Przepisy

Autorzy nie spożywają mięsa, ryb i jaj, w związku z tym w przepisach również nie znajdziecie tych produktów. Nie jest to problemem, osoby z niedoczynnością/Hashimoto jak najbardziej mogą być na dietach wegetariańskich. Weganizm raczej nie jest optymalnym wyborem przy tych chorobach, ale w niektórych przypadkach może się sprawdzić. Podstawą jest jednak zawsze odpowiednie zbilansowanie diety. W treści książki parę razy podkreślane jest (słusznie zresztą) zwiększone zapotrzebowanie na białko związane z niedoczynnością tarczycy. Niestety nie widać tego za bardzo w przepisach.

 

Czasem pojawia się twarożek czy ser albo dopisek, że można do dania dodać kawałek ryby. Jednak biorąc pod uwagę, że spożycie białka powinno wynosić przynajmniej 1 g/kg masy ciała (a w niektórych przypadkach sporo więcej), to według mnie jest go za mało w zaproponowanych przepisach. Wiele z nich stanowi po prostu kombinacje zbóż z warzywami, które oczywiście są bardzo zdrowe i smaczne, ale na pewno nie dostarczają odpowiedniej ilości białka. Nawet jeśli bazą jest wysokobiałkowa (w porównaniu do innych kasz) komosa, to nadal porcja 50g dostarcza jedynie 7g białka… Polecam więc mieć to na uwadze i korzystając z przepisów z książki dodawać dobre źródła białka: mięso, ryby, nabiał, jaja, strączki (w zależności od tego co jecie i lubicie). Na zdjęciach pokazałam jedne z najlepszych (według mnie) przepisów ze “Zdrowej tarczycy”, które uwzględniają białko w postaci strączków.

 

Również nie wszystkie porady towarzyszące przepisom są prawidłowe z dietetycznego punktu widzenia. Na przykład propozycja zastąpienia jogurtu naturalnego mlekiem kokosowym, które ma zupełnie inny rozkład makroskładników, kaloryczność, a do tego prawie w ogóle nie zawiera wapnia.

 

 

 

 

Podsumowując – jeśli dopiero wkraczasz w świat zdrowego odżywiania i nie wiesz, jak się za to zabrać, szukasz inspiracji – to możesz sięgnąć po książkę „Zdrowa tarczyca”. Przeczytasz o podstawach choroby, zrozumiesz działanie hormonów. Może załapiesz trochę motywacji do ogólnej zmiany stylu życia, aktywności fizycznej, ograniczenia sztucznych dodatków w kosmetykach i kuchni (co bardzo popieram 🙂 ). Przepisy warto lekko zmodyfikować, żeby na pewno spełniały Twoje zapotrzebowanie, ale są ciekawe, urozmaicone i pełne aromatycznych przypraw.

Natomiast jeśli Twoja wiedza jest trochę bardziej zaawansowana i szukasz rzetelnego źródła informacji, aby dowiedzieć się więcej, a do tego oprócz Hashimoto czy niedoczynności cierpisz na inne dolegliwości (np. insulinooporność), to radziłabym jednak poszukać innej pozycji.