O mnie

Jestem dietetykiem, biotechnologiem i doktorantką Wydziału Lekarskiego Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego

Jeszcze kilka lat temu prowadziłam doświadczenia w laboratoriach biotechnologicznych, realizując projekty związane m.in. z nowotworami i bakteriami opornymi na antybiotyki.
I chociaż projekty były ambitne i ciekawe, to sama praca nie do końca mnie satysfakcjonowała… Brakowało mi realnej możliwości niesienia pomocy i kontaktu z ludźmi. Okazało się jednak, że wykształcenie biotechnologiczne świetnie uzupełnia się z dietetycznym (i psychodietetycznym). Ich wypadkową jest moje rzetelne podejście oparte na nauce oraz szerokie, całościowe spojrzenie na każdego klienta.

Nie dostaniesz ode mnie diety kopiuj-wklej na 1000 kcal, nie schudniesz też 5 kg w tydzień. Nie zalecę Ci kontrowersyjnej suplementacji za 1000 zł miesięcznie, nie polecę badań o wątpliwej wiarygodności. Twoje zdrowie jest moim priorytetem, więc możesz spodziewać się rozsądnej dietoterapii i dążenia do trwałej zmiany nawyków.

Stale poszerzam swoją wiedzę. Na własną rękę zapoznaję się z publikacjami naukowymi dotyczącymi żywienia. Oprócz tego regularnie uczestniczę w specjalistycznych szkoleniach.

 

Szkolenia i konferencje, w których uczestniczyłam

Kurs dietetyki sportowej, Akademia Dietetyki Sportowej, Gdańsk, 05.08.2018

HighCarb – dieta wysokowęglowodanowa w praktyce, Tadeusz Sowiński, Gdańsk, 14.04.2018

Dietetyka kliniczna przez przypadki – case study (Hashimoto, Graves-Basedow, insulinooporność, PCOS). K. Kowalcze, Gdynia, 6.04.2018

Żywienie w chorobach autoimmunizacyjnych. Między koncepcjami patofizjologicznymi a evidence-based nutrition. Konferencja GUMed, Gdańsk, 17.03.2018

SOIT – School of insulinresistance therapy, Fundacja Insulinooporność, Warszawa, 9.03.2018

Dialog motywujący – kurs podstawowy oraz trening umiejętności, M. Lizis-Młodożeniec Uniwersytet SWPS, Warszawa, 10-11.02.2018

Kształtowanie kobiecej sylwetki – moduł 4, Tadeusz Sowiński, Gdańsk, 1.10.2017

Kształtowanie kobiecej sylwetki – moduł 3, Tadeusz Sowiński, Gdańsk, 30.09.2017

Kształtowanie kobiecej sylwetki – moduł 2, Tadeusz Sowiński, Gdańsk, 30.07.2017

Kształtowanie kobiecej sylwetki – moduł 1, Tadeusz Sowiński, Gdańsk, 29.07.2017

Diety wegetariańskie w praktyce, Damian Parol, Gdynia, 30.04.2017

Choroby autoimmunizacyjne – poziom 1, Dominika Gier, Gdańsk, 3-4.12.2016

Żywienie w chorobach autoimmunizacyjnych. Między koncepcjami patofizjologicznymi a evidence-based nutrition. Konferencja GUMed, Gdańsk, 26.11.2016

ABC Dietetyki Klinicznej – Dietoterapia chorób autoimmunologicznych, dr inż. Katarzyna Kowalcze, Gdynia 16.07.2016

Profesjonalny dietetyk – zarządzanie jakością w gabinecie, Joanna Biała, Poznań 17.04.2016

Tarczyca – Jak żyć z chorą tarczycą?, Medfood, Gdańsk 9.04.2016

Dietoterapia w praktyce – poziom 4, P. Ihnatowicz, E. Ptak-Kasica, Gdynia, 12-13.03.2016

Mikroflora jelitowa i nietolerancje pokarmowe – poziom 1, P. Szachta, Ł. Sieńczewski, M. Drobczyńska, Gdynia, 20-21.02.2016

Dietoterapia w praktyce – poziom 3, P. Ihnatowicz, E. Ptak-Kasica, Gdynia, 23-24.01.2016

Interpretacja badań laboratoryjnych. Część 1 – Morfologia krwi obwodowej. Część 2 – ABC Lipidogramu, Monika Gackowska, Gdańsk, 17.01.2016

Dietoterapia w praktyce – poziom 2, P. Ihnatowicz, E. Ptak-Kasica, Gdańsk, 28-29.11.2015

Rola żywienia i treningu w procesie kształtowania sylwetki, Jacek Bilczyński, Gdynia, 10-11.10.2015

Dietoterapia w praktyce – poziom 1, P. Ihnatowicz, E. Ptak-Kasica, Gdańsk, 3-4.10.2015

 

Moje wykształcenie

Studia doktoranckie Wydziału Lekarskiego, Gdański Uniwersytet Medyczny, 2018 -

Psychodietetyka, Uniwerstet SWPS, studia podyplomowe, 2016-2017

Dietetyka, WSTiH, studia podyplomowe, 2014-2015

Biotechnologia, Międzyuczelniany Wydział Biotechnologii UG-GUMed, studia magisterskie, 2012-2014

Biotechnologia, Międzyuczelniany Wydział Biotechnologii UG-GUMed, studia licencjackie, 2009-2012

 

Chcesz wiedzieć, jak to się stało, że z naukowca stałam się dietetykiem? Chcesz poznać moje podejście do diet i zdrowego odżywiania? Może interesuje Cię, dlaczego zajmuję się przede wszystkim chorobami tarczycy?

Jeśli tak, to czytaj dalej!

Nigdy nie miałam dużych problemów z masą ciała. Ale wiem, jak to jest być na diecie i liczyć każdą zjedzoną kalorię. Gubić się w gąszczu sprzecznych porad, katować się treningami i bać się jedzenia. W pamięci wryły mi się różne komentarze… Lekarka mówiąca o moich „otłuszczonych plecach”. Ciocia komentująca „konkretne” uda. Koleżanka wytykająca, że „chyba mi się przytyło”. Niby nic, a pamiętam to po tylu latach. Źródło kompleksów i zaburzonego postrzegania swojego ciała.

Przechodziłam różne podejścia do diety i aktywności fizycznej.

Był czas obserwacji zmagań mamy na różnych wymyślnych dietach. Takich jak popularna kopenhaska – kawałek szynki i czarna kawa jako posiłek. Pamiętam, jak potem byłam dumna z siebie, gdy udało mi się przetrwać cały dzień, jedząc tylko jedną nektarynkę.

Pod koniec liceum zaczęłam regularnie ćwiczyć. Co za radość – mogę jeść, co chcę i chudnę! Teraz bez wyrzutów sumienia można wpadać do McDonalda. (Przynajmniej na brokuły w panierce z sosem śmietanowym – no przecież to warzywa ;)) Cóż, do czasu. Okazało się, że dieta też ma znaczenie.

No to może sięgnąć po pomoc? Na spotkaniu pani specjalistka tłumaczy mi podstawy zdrowego odżywiania, po czym proponuje 1300 kcal dziennie, w tym koktajl w proszku zastępujący posiłek. Nawet nie mając odpowiedniej wiedzy, uznałam, że to chyba trochę za mało, skoro ćwiczę 5-6 razy w tygodniu… Postanowiłam więc jeść 1500 kcal. Założyłam zeszyt, zapisywałam wszystko, co jadłam. Naprawdę WSZYSTKO. I te wewnętrzne rozterki… Chcesz zjeść to raffaello? Na pewno? Dobrze się zastanów, to prawie 100 kcal, zostanie Ci tylko 1400 na ten dzień. Impreza ze znajomymi? Lepiej zostanę w domu, jeszcze zjem tam coś kalorycznego… No dobra, kieliszek wina i kilka chipsów, ale wpisuję to do zeszytu. 6 godzin w laboratorium na uczelni na jednym koktajlu 150 kcal? Co to dla mnie. Do tego codziennie trening. Krótki, ale jak najbardziej intensywny, żeby spalić jak najwięcej kalorii! I dużo snu, żeby nie czuć głodu.

Efekty szybkie, ale tyłek jakiś taki płaski, twarz wychudzona, sił brak… To chyba jednak nie było rozsądne. Na szczęście trwało tylko 2 miesiące. Zaczęłam zdobywać wiedzę na temat tego, jak faktycznie powinnam się odżywiać. Jak wyliczyć zapotrzebowanie kaloryczne. O co chodzi z makroskładnikami – białko, węglowodany, tłuszcze. Przyszedł okres ważenia każdego posiłku i zapisywania w aplikacji. Już lepiej dopasowana kaloryczność, dbanie o podaż białka. Znałam na pamięć kaloryczność wszystkich produktów. Do tego wciąż intensywne treningi. Oczywiście interwałowe, bo najwięcej spalają. W efekcie - najlepsza forma, najniższy poziom tkanki tłuszczowej, ale też całkiem przyzwoity poziom mięśni. Gorzej z psychiką. Strach przed zjedzeniem czegoś, czego nie mogę zważyć. Po większym obiedzie u rodziny albo zjedzeniu czegoś słodkiego - kara w postaci dłuższego treningu.

W końcu mam dosyć czytania sprzecznych porad w Internecie. Idę na studia z dietetyki, zapisuję się co chwilę na różne szkolenia, konferencje. Na początku ekscytuję się dietą bezglutenową i bez nabiału, protokołem autoimmunologicznym, suplementacją. Tak, to jest dopiero coś! Ta „ukryta” wiedza, nie to co jakiś tam IŻŻ ze swoją piramidą i pełnoziarnistymi zbożami. Sama czuję się świetnie, unikając glutenu i eliminując nabiał! Liczą się tylko śniadania białkowo-tłuszczowe, mleko kokosowe zamiast krowiego. Mnóstwo tłuszczu w diecie i „o dziwo” waga zaczyna pokazywać więcej…

Z czasem okazuje się, że takie podejście nie ma zbyt dużego poparcia w fachowej literaturze i środowisku medycznym. Po okresie fascynacji do głosu dochodzi rozsądek i nawyki wyniesione ze studiów biotechnologicznych – bazowanie na publikacjach naukowych i sprawdzanie każdej informacji w rzetelnych źródłach. Zaczynam znowu jeść gluten i nabiał, a czuję się tak samo dobrze 😉

Potem pora na studia z psychodietetyki, bo jednak sama wiedza to nie wszystko, trzeba umieć rozmawiać z ludźmi. Wciąż się tego uczę.  Każda osoba, której pomagam z dietą, jednocześnie pomaga mi lepiej poznać ludzką psychikę i potrzeby. Nie ukrywam, że to spore wyzwanie, a udana współpraca zależy od zaangażowania i szczerości obu stron.

Po drodze co chwilę słyszę o problemach z tarczycą. Tak jakby co druga napotkana kobieta się z tym borykała… To sprawia, że postanawiam skupić się właśnie na tym zagadnieniu, w tym kierunku się szkolę. Okazuje się, że dieta i rozsądna suplementacja może być ogromnym wsparciem w niedoczynności tarczycy, ale też w chorobach autoimmunizacyjnych jak Hashimoto czy RZS. Dlatego teraz przede wszystkim pomagam kobietom z chorobami tarczycy zmienić nawyki żywieniowe w celu poprawy ich stanu zdrowia i samopoczucia. Zdrowo, krok po kroku, dostosowując podejście indywidualnie, nie narzucając diet eliminacyjnych, uwzględniając potrzeby każdego z osobna.

A w głowie pojawia się myśl o własnych badaniach i odkryciu, jak to jest w końcu z tym glutenem w Hashimoto… Może wkrótce uda mi się przybliżyć do odpowiedzi podczas studiów doktoranckich 🙂

Jeśli jesteś gotowa na wprowadzenie korzystnych zmian w swojej diecie i wykształcenie zdrowych nawyków żywieniowych, to zapraszam do kontaktu telefonicznego lub mailowego.