2020/05/12

Co wspólnego mają kalorie i pieniądze?

zapotrzebowanie kaloryczne

 

 

 

Zastanawiasz się czasem, czym właściwie są kalorie? Może wiecznie stresujesz się ich nadmiarem? Albo nie potrafisz ocenić swojego zapotrzebowania kalorycznego, czyli ile w rzeczywistości ich potrzebujesz?

Jest taki żart, że “kalorie to wstrętne małe stworki, które siedzą w szafach i nocami zwężają nasze ubrania”. Na szczęście w rzeczywistości możemy nad tymi “wstrętnymi stworkami” zapanować 😉  W tym, trochę luźniejszym, wpisie chcę Ci przedstawić ciekawy sposób myślenia o kaloriach. Spokojnie, nie będzie żadnych naukowych definicji i skomplikowanych wzorów;) Podejdziemy do kalorii jak do pieniędzy!

 

Zapotrzebowanie kaloryczne jak pensja

 

Jeśli zarabiasz 3000 zł miesięcznie, to w uproszczeniu masz do dyspozycji 100 zł dziennie. Podobnie jest z kaloriami – masz pewną ich pulę do wykorzystania każdego dnia. W obu przypadkach musisz umiejętnie zarządzać swoimi zasobami 🙂

 

To, ile zarabiasz może zależeć od Twojego wykształcenia, doświadczenia i innych czynników – masz na to spory wpływ. A jak duża jest Twoja dzienna pula kalorii? To zależy od Twojej płci, wieku, wagi i wzrostu. Na podstawie tych danych wyliczamy podstawowe zapotrzebowanie (tzw. podstawowa przemiana materii, PPM). Najczęściej polecam do tego wzór Mifflina – znajdziesz kalkulatory w Internecie, np. TUTAJ. Jedyny element, na który masz tutaj wpływ, to Twoja waga. Im mniej ważysz, tym Twoje zapotrzebowanie kaloryczne jest mniejsze i odwrotnie. M.in. dlatego podczas odchudzania trzeba stopniowo obniżać kaloryczność diety.

 

Ale jest też część Twojego zapotrzebowania, na który masz wpływ w całości – to Twoja aktywność fizyczna. Od liczby kroków zrobionych w ciągu dnia, poprzez sprzątanie domu i jazdę rowerem do pracy, aż po zaplanowane treningi. To przekłada się na Twoje całkowite zapotrzebowanie kaloryczne (całkowitą przemianę materii, CPM). Szczególnie niedocenianym elementem jest zwyczajna codzienna aktywność i chodzenie. Koncentrujemy się na treningach na siłowni, które zajmują nam 3 godziny tygodniowo, a zapominamy o pozostałych 165 godzinach w tygodniu

 

Jeśli chcesz zarabiać więcej i więcej dzięki temu wydawać, zwykle musisz się jakoś wykazać w pracy, zapracować na awans. W przypadku zapotrzebowania kalorycznego też musisz dać więcej od siebie, ruszać się, żyć aktywnie, jeśli chcesz jeść więcej. Można powiedzieć, że podjęcie regularnej aktywności fizycznej to taki awans albo nawet bezzwrotna pożyczka 😉

 

 

Kaloryczność produktów jak cena

 

Produkty w sklepach mają swoje ceny, a każdy produkt spożywczy ma swoją wartość kaloryczną. Dlatego dobrze mieć świadomość, ile dziennie kalorii możemy „wydać” i nauczyć się nimi zarządzać. Tak samo jak pieniędzmi.

 

Musimy też zwracać uwagę na ceny, by nie przesadzić z wydatkami. Rozsądna osoba planuje swój budżet – wie, ile zarabia i na co może sobie pozwolić. Nie kupi sobie torebki za 5000 zł, jeśli miesięcznie zarabia 3000 zł. Wybierze np. taką za 200 zł. Albo będzie odkładać na tę wymarzoną, jeśli bardzo jej zależy 😉

 

Jeśli Twoje całkowite dzienne zapotrzebowanie kaloryczne wynosi 2000 kcal, wiesz, że tabliczka czekolady o kaloryczności 500 kcal to aż 1/4 Twoich dziennych możliwości.  Z kolei zjedzenie całej pizzy, która ma 3000 kcal przekracza Twój „budżet”. Możesz wtedy podjąć świadomą decyzję – czy chcesz zaszaleć i zrównoważyć to w inne dni (mniejszą ilością kalorii albo większą ilością ruchu), czy może jednak znajdziesz kompromis i zadowolisz się dwoma kawałkami pizzy.

 

Punkt odniesienia ma znaczenie, więc warto poznać swoje dzienne zapotrzebowanie kaloryczne. Kobieta po 50-tce z siedzącym trybem życia nie powinna za często zjadać całej tabliczki czekolady. Ale już 20-letni mężczyzna, który codziennie intensywnie trenuje, bez problemu spali dodatkowe 500 kcal.

 

A jeśli nie wiesz, ile kalorii mają produkty spożywcze, zachęcam Cię do zajrzenia na stronę ilewazy.pl. Znajdziesz tam wartości kaloryczne ogromnej liczby produktów. Dobrze też wyrobić sobie nawyk czytania etykiet. Po pewnym czasie szacowanie kaloryczności jedzenia w stosunku do swojego zapotrzebowania staje się znacznie łatwiejsze.

 

liczenie kalorii

 

Odchudzanie jak oszczędzanie pieniędzy

 

Jeśli umiejętnie zarządzasz wydatkami, możesz zaoszczędzić pieniądze. Możesz stworzyć poduszkę finansową, która da Ci poczucie bezpieczeństwa. Albo odkładać na wymarzony samochód.

 

Z kaloriami też w pewnym sensie możesz tak zrobić. Jeśli będziesz jeść mniej przez kilka dni, to zaoszczędzisz kalorie np. na jakieś większe wyjście do restauracji. Albo po dłuższym czasie „oszczędzania” doczekasz się efektów w postaci szczuplejszej sylwetki 😉

 

Zarówno oszczędzanie pieniędzy, jak i spożywanych kalorii, wymaga dobrego planu, wytrwałości i cierpliwości. Nie uzbierasz na samochód w tydzień, tak samo jak nie pozbędziesz się 10 kg nadwagi w tak krótkim czasie.

 

Planując oszczędzanie pieniędzy, trzeba wziąć pod uwagę swoją aktualną sytuację, zarobki, stałe wydatki. Kto próbował, ten wie, że rzadko sprawdza się spontaniczne przelewanie przypadkowych kwot na konto oszczędnościowe. Warto mieć jakąś strategię, która nam odpowiada np. odkładać co miesiąc 10% swoich zarobków.

 

Co ciekawe, rozpoczynając dietę, bardzo rzadko rozsądnie ją planujemy. Po prostu podejmujemy decyzję i zaczynamy działać. A gdy okazuje się, że efekty nie przychodzą tak szybko, jak byśmy chcieli – obwiniamy dietę, swoją słabą wolę, metabolizm czy cokolwiek innego. I rezygnujemy. A gdyby tak dla odmiany przed rozpoczęciem diety zrobić dobry plan? Wziąć pod uwagę swoje realne możliwości. Przeanalizować aktualną sytuację, żeby wyłapać błędy. Określić swoje zasoby – finansowe, czasowe, związane z doświadczeniami lub cechami charakteru. Zastanowić się nad swoją długoterminową motywacją. Dopiero potem stworzyć realny plan działania. Oraz plan awaryjny – bo wiara w to, że zrealizujesz swój plan A bez żadnych przeszkód, jest naiwna.

 

O takim rozsądnym podejściu do diety, a w zasadzie do zmiany nawyków, jest mój kurs „7 dni do skutecznej zmiany nawyków”, który możesz sprawdzić TUTAJ. O etapach, przez które przechodzimy w kursie możesz również przeczytać w moim wpisie na blogu Jak zmienić nawyki żywieniowe w siedmiu krokach?

 

 

Tycie jak wpadanie w długi

 

Z drugiej strony, jeśli wydajesz więcej niż zarabiasz, to prędzej czy później czekają Cię problemy i długi. W przypadku nadmiaru spożywanych kalorii konsekwencje to tycie, a w dłuższej perspektywie różne problemy zdrowotne, choroby dietozależne.

 

W dzisiejszych czasach pieniądze często mamy w formie elektronicznej i możemy nawet nie zauważyć, że nasze środki topnieją, a na koncie pojawia się debet. Na pierwsze nadmiarowe kilogramy też często nie zwracamy uwagi, bagatelizujemy sytuację.

 

Niektórzy zaczynają się przejmować dopiero wtedy, gdy są w naprawdę trudnej sytuacji. Rozpoczynają oszczędzanie, by wyjść z długów. Odchudzają się, by uniknąć cukrzycy. Odpowiednio szybka reakcja może nas uchronić przed poważnymi problemami. Niestety na problemy zdrowotne pracujemy przez lata zaniedbań, więc motywacja bazująca na obawie o zdrowie przychodzi dość późno i jest mało skuteczna.

 

 

Poznaj swoje zapotrzebowanie kaloryczne i zarządzaj kaloriami

 

Oczywiście jest wiele innych elementów, na które warto zwracać uwagę w diecie. Uważam jednak, że takie rozsądne spojrzenie na kalorie i nauka zarządzania nimi na wzór finansów może przynieść sporo korzyści. Skłania do zastanowienia się nad swoimi wyborami żywieniowymi. Zamiast traktować jedzenie emocjonalnie pozwala realistycznie przyjrzeć się swojemu zapotrzebowaniu kalorycznemu i temu, jak w nim zmieścić poszczególne produkty.

 

Pamiętajcie tylko, żeby nie przesadzić z kontrolą. Monitorowanie spożycia kalorii to fajna i skuteczna metoda na schudnięcie, jednak nie jest dobra dla każdego. Nie chodzi też o to, by liczyć kalorie całe życie. Po zdobyciu odpowiedniej wiedzy i rozeznania w kaloryczności różnych produktów, można swobodnie komponować posiłki „na oko” i utrzymywać odpowiednią wagę 🙂